sobota, 28 lipca 2012

Kłokoczka południowa. Staphylea pinnata

Witam,

w dzisiejszym wpisie postaram się połączyć w jednym wpisie ostatnio poruszane przeze mnie tematy. Niedawno pisałem o naszej wizycie w ogrodach tematycznych Hortulus w Dobrzycy. Oprócz zwiedzania wspomnianych ogrodów można tam zakupić szereg roślin ogrodowych. Ja miałem jasny zamiar poszukuję głogów (Crotageus) na żywopłot, bądź Kłokoczki południowej (Staphylea pinnata).

Kłokoczka południowa (Staphylea pinnata)


O kłokoczce pierwszy raz dowiedziałem się z najlepszej chyba strony o roślinach miododajnych apiflora.pl (Dawniej pozytki.pl). Jej administrator Marek Pogorzelec jest znany wielu polskim pszczelarzom, jako propagator wiedzy o roślinach miododajnych. W swej kolekcji posiada rarytasy, których pozazdrościć mogą mu nawet ogrody botaniczne.

Zacząłem szukać więc tego krzewu. W Przelewicach nie udało mi się go kupić, ale za to mogłem zobaczyć sobie zaschnięte torebki nasienne tej rośliny, od których bierze swoją nazwę. Kłokoczka była najprawdopodobniej już w czasach prehistorycznych rośliną świętą, kultową. W internecie znalazłem ciekawy film. Obejrzyjcie go koniecznie, aż dziw że takie cudeńko na youtubie obejrzało tylko kilkaset osób, podczas gdy badziewie oglądają miliony. W filmie są podane wszystkie ważne informacje.



Kończąc, kłokoczkę udało mi się nabyć w Dobrzycy. Trochę przecierpiała, (bo kupiliśmy ja trzy dni przed naszym powrotem do domu), ale mam nadzieję, że nie uschnie. w każdym razie wiążę z nią duże nadzieję. Podobno nie ma dużych wymagań. Lubuski piaseczek weryfikuje odporność podobno nawet najbardziej wytrzymałych na suszę gatunków...Dziś podlałem ją obficie wodą podobnie przy sadzeniu.

Teraz zdjęcia mojej kłokoczki na tle "ekologicznego" trawnika.



Jako uzupełnienie dodam zdjęcia młodej lipy posadzonej w ubiegłym roku oraz zdjęcie jakiejś rośliny miododajnej (chyba przegorzanu). Lipa to inwestycja na lata. Mam nadzieję, że nie uschnie. Doświadczenie uczy mnie, że na tak słabej glebie wszelkie drzewa należy sadzić w dole wypełnionym czymś lepszym (ziemią wymieszana z kompostem lub obornikiem). Tym razem jednak tak nie było i ... drzewko musi walczyć. Druga roślina to "noname" wysiany na wiosnę. Znaczy kiedyś był oznaczony, ale zgubiła się torebka z nazwą... i tak rośnie coś miododajnego co jak widać mogłoby mieć nawet walory estetyczne.



PS. 2 Dziwna roślinka na drugim obrazku to najprawdopodobniej kłosowiec a nie przegorzan.

To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam wszystkich czytelników a w szczególności Gigę i Barashkę.

6 komentarzy:

  1. Arku, posiadam kłokoczkę w swoim ogrodzie, zakupiłam ją w arboretum w Bolestraszycach pod Przemyślem, jest już ogromna i wytwarza od kilku lat torebki nasienne. Można spotkać ją w lesie na stanowiskach naturalnych, a w rezerwacie Leoncina w Tarnawcach gm. Krasiczyn można podziwiać ogromne skupiska tych roślin; pozdrawiam z Pogórza Przemyskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za komentarz. Nie ja pierwszy "odkryłem" kłokoczkę ale z chęcią przyłączę się do dzieła jej propagowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogłam sobie skojarzyć jak kwitnie kłokoczka, ale oglądałam filmik i już wiem , że znam tą roślinę. Może skoś trochę tego ekologicznego trawnika wokół swoich nowych roślin, będą miały więcej światła :-).Mam nadzieję, że nie gniewasz się za tą uwagę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem taki wrażliwy, Raz obraziłem się na gościa, który napisał na swoim blogu, że temat mojego doktoratu najwyżej nadawałby się na kiepską magisterkę. Taki off topic. Jak naprawię kosiarkę bądź kupię nową to się poprawię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kłokoczka jest przepięknym krzewem o foremnym pokroju i ślicznych oryginalnych kwiatach. Mam dwa duże krzaki w ogrodzie i zawsze podziwiam je, kiedy kwitną.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń